poniedziałek, 20 lutego 2017

SOCIAL MEDIA I ZABURZENIA ODŻYWIANIA

Początkiem moich zaburzeń odżywiania w wieku 15 lat (2004) było porównywanie się do szczuplejszych koleżanek oraz kobiet z okładek Bravo Girl i te dwa czynniki były głównymi powodami mojego przejścia na pierwszą dietę. No i oczywiście bullying, komentarze, przytyki. Dzisiaj dziewczynki w wieku 8 lat dzieci w wieku 4 lat zaczynają zauważać, że są za grube- zachowanie, które najczęściej prowadzi do odchudzania. Kiedyś fora pro-ana, dostępne tylko dla wyselekcjonowanej grupy motylków, były największym źródłem thinspiracji. Dzisiaj wystarczy włączyć Instagram. Czy social media powodują zaburzenia odżywiania?




Dwa dni temtu trafiłam na darmowy artykuł badaczy z Georgia College & State University dyskutujący czy microblogging i aplikacje internetowe przyczyniają się do zaburzeń odżywiania i kompulsywnych ćwiczeń. Artykuł, po angielsku, dostępny po kliknięciu w tytuł: Mobile exercising and tweeting the pounds away: The use of digital applications and microblogging and their association with disordered eating and compulsive exercise.


Badanie przeprowadzono na małej grupce 262 uczestników, ale jestem przekonana, że zobaczymy więcej studiów medycznych i psychologicznych włączających social media ponieważ social media są największym źródłem treści jakie pochłaniamy dzień w dzień. Nie jest tajemnicą, że mass media jest ogromnym przekaźnikiem aspiracyjnych ideałów i stereotypów (mówi do Was osoba, która studiowała reklamę i aktywnie interesuje się tym tematem), ale dopiero social media dokonały to czego telewizja, radio, billboardy wciąż nie potrafią: chodzi o szybkość i skondensowaną formę nadawania. Innymi słowy: social media to propagandowa sraczka na którą łatwo zapaść bo wszyscy są online, włączając dzieci w wieku podstawówkowym, które dostają smartfony na urodziny. Wiesz ile nowych treści pojawia się online każdej sekundy? Polecam zajrzeć na Internet Live Stats, wizualizację aktywności w internecie na różnych kanałach (robi wrażenie!).


Wirtualne życie



Z przerażeniem, autentycznym przerażeniem, widzę jak krajobraz social media zmienił się z platformy komunikacyjnej do platformy kreującej wirtualne persony. Każdy może zostać trenerem i specjalistą od żywienia, jeśli tylko codziennie zrobi sobie zdjęcie przed lustrem albo sfoci swój posiłek i wrzuci garść słów kluczowych. Każdy może poudawać, że ma super życie jeśli tylko się przyłoży (a niektórzy pękają i mówią jak jest naprawdę - pamiętacie słynną sprawę modelki, która pokazała prawdzie oblicze swojego instagramowego konta, Esseny O'Neill?). A co dzieje się pod postami fitinspirującej dziewczyny, która pokazała swoje wyćwiczone ciało przed lustrem?


  • Nienawiść - pewnie odessała sobie tłuszcz, ma dobre geny, pewnie śpi na siłowni, pewnie żre trawę
  • Zazdrość- też bym tak chciała, chcę być tobą, i tak masz twarz jak koń
  • Podziw- pięknie, cudownie, ale tyłeczek, co za twarz, ślicznotka, wow
  • Nabożeńtwo- podzielisz się przepisami, napisz proszę jak to zrobiłaś, bez ciebie nie dałabym rady, moja wieczna inspiracji, kocham cię!
  • Samobiczowanie - a ja nie potrafię, jestem obrzydliwa, jak ty to robisz???


Mam dla ciebie zadanie: posłuchaj swoich myśli, kiedy oglądasz obrazek szczupłej dziewczyny na którejś z platform? Jaka była pierwsza myśl jaka wpadła Ci do głowy?



Lubujemy się podglądactwem, nasilanym potrzebą przynależności, porównywania z innymi, niezadowolenia ze swojego ciała i poszukiwaniem tej idealnej siebie na social media. Rzesze ludzi podążają za influencerami usilnie starając się emulować styl życia takiej influencerki. Jak rozpaczliwy jest nałóg podglądania niby-idealnego życia i rosnąca frustracja swoim, tym prawdziwym. Dobrowolnie oddajemy władzę nad naszym życiem w ręce postów z ograniczoną liczbą znaków.


Czy social media powodują zaburzenia odżywiania?



Według wspomnianego badania Hefner et al microblogging najbardziej przyczynia się do wpływania na rozwijanie zaburzeń odżywiania i kompulsywne ćwiczenia, ponieważ, w przeciwieńtwie do regularnego bloga, który pełni funkcję pamiętnika i jest naładowany emocjami, microcontent (posty na Twiterze, Facebooku, Instagramie, często też Tumblr) są krótkie, konkretne i pokazują tylko maleńki urywek rzeczywistości sprowadzonej do konkretnego elementu- sylwetki, jedzenie, ćwiczenia. Sposób w jaki konsumujemy treści też ma znaczenie- przyglądnij się jak przewijasz feed na Instagramie, jak stukasz palcami w obrazek bez zastanawiania się nad treścią. Ile zdjęć zalajkujesz w ciągu jednej minuty? Twój mózg, kondycjonowany na papce reklam w każdej formie, wybiera z tych zdjęć jeden przekaz: chude, szczupłe, zdrowe, zielone, Nike, adidasy, absy =ja musieć tym być!

Oprócz wiecznej fitinspiracji, ważnym elementem takich postów jest też kondycjonowanie wyborów żywieniowych i ćwiczeń jako wskaźników osobistego sukcesu. 'Miałam taki zły dzień, ale poszłam na siłownię i czuję się jakbym podbiła świat! Rusz się, nie czekaj na zmiany!'. Posty są wyrwane z kontekstu, skrócone, nieobiektywne. Social media to niebezpieczy teren dla osoby dorosłej, a co z dziećmi, które nie mają jeszcze rozwiniętej osobowości, zasad, wzorują swoje myślenie na tym co widzą? Tak właśnie doszliśmy do momentu, gdzie pięcioletnie dzieci czują się za grube.


Ostatnio przeczytałam artykuł na NYT ' Why Are More American Teenagers Than Ever Suffering From Severe Anxiety?o tym, jak Amerykańskie nastolatki cierpią na anxiety częściej niż kiedyś (po polsku to chyba nerwica albo stany lękowe?). Jest tam opisane badanie Jean Twenge odnoszące się do używania telefonów oraz social media:


Jean Twenge, a professor of psychology at San Diego State University who researches adolescent mental health and psychological differences among generations, used to be skeptical of those who sounded an alarm about teenage internet use. “It seemed like too easy an explanation for negative mental-health outcomes in teens, and there wasn’t much evidence for it,” she told me. She searched for other possible explanations, including economic ones. But the timing of the spike in anxious and depressed teenagers since 2011, which she called one of the sharpest and most significant she has seen, is “all wrong,” she said. “The economy was improving by the time the increase started.”
The more she looked for explanations, the more she kept returning to two seemingly unrelated trend lines — depression in teenagers and smartphone adoption. (There is significantly more data about depression than anxiety.) Since 2011, the trend lines increased at essentially the same rate. In her recent book “iGen,” and in an article in The Atlantic, Twenge highlights a number of studies exploring the connection between social media and unhappiness. “The use of social media and smartphones look culpable for the increase in teen mental-health issues,” she told me. “It’s enough for an arrest — and as we get more data, it might be enough for a conviction.”
Z artykułu na The Atantic dowiedziałam się zaś, że post-Millenialsi czują się opuszczeni (FOMO - fear of missing out i FOBO - fear of being offline), śpią mniej, chodzą na mniej randek i uprawiają mniej seksu. Wszystkie czynniki prowadzą do depresji co w kolejności może być związane ze zwiększoną wrażliwością na to co widzimy online.

Kontrolowanie posiłków i kompulsywne ćwiczenia



W badaniu z Georgia College & State University dyskutowano również wpływ aplikacji stworzonych specjalnie w celach obliczania kalorii, pilnowania ćwiczeń, liczenia dni głodówki - podczas, gdy social media ma wpływ na zaburzanie nawyków żywieniowych, mobilne aplikacje tego typu wpływają i na zaburzenia odżywiania i na kompulsywne ćwiczenia. Z własnych obserwacji wiem, że trzeba przyjrzeć się jeszcze jednemu aspektowi mediów społecznościowych: prowadzenie dziennika jedzenia online. Obserwuję kilka kont IG osób cierpiących na zaburzenia odżywiania i jak dotąd 4 dziewczyny usunęły konta ponieważ czuły, że robienie zdjęć jedzeniu jest dla nich stresujące i sprawia, że myślą o posiłkach cały czas. Widziałam również kilka profili zapalonych foodies, które brały przerwę bo stały się niewolnicami talerzowego voyerismu.


Czy social media są diabelskim nasieniem?


W konkluzji badania przeczytałam, że im więcej czasu uczestnicy spędzali przeglądając treści na portalach społecznościowych i używając aplikacji na komórce, tym bardziej narażeni byli na rozwijanie tendencji nadużywania ćwiczeń i problemów z jedzeniem. Jednak nie możemy powiedzieć, że social media same w sobie są złe, bo mają i dobre strony. Dzięki social media jestem w kontakcie z aktywistkami fat movement z całego świata, znalazłam wiele inspirujących i motywujących kont, na które zaglądam żeby odzyskać wiarę, że mogę zmienić swoje życie i stać się lepszym człowiekiem. Z przykrością musimy zaakceptować, że ludzie użyją dostępnych środków do propagowania niezdrowych ideałów. A potem musimy podjąć aktywne działania, żeby od takich ludzi się odseparować.


Jak ograniczyć wpływ social media na Twoje życie?



  • Przede wszystkim oceń czy social media mają na Ciebie negatywny wpływ. Są osoby, które ostrzej zareagują na napływ propagandy żywienionej, inni mają zamontowany filter. Dlatego zastanów się jak reagujesz na treści, które codziennie oglądasz, czy wzbudzają w Tobie poczucie winy i obsesję jedzeniem? Czy Twoje dziecko ma dostęp do tych samych treści? Czy naprawdę musisz bawić się w podglądactwo zamiast kreować swoje własne życie takim jakie jest dla Ciebie najlepsze.
  • Usuń profile, które sprawiają, że czujesz się nieswojo.
  • Zaobserwuj profile, które sprawiają, że czujesz się lepiej!
  • Zwróć uwagę na 'niebezpieczne' hashtagi. Czy nazywanie jedzenia 'zdrowym' nie powoduje u Ciebie stygmatyzację pokarmów? Czy możesz używać więcej pozytywnych/neutralnych hashtagów? To co wkładasz w social media też jest ważne! Niestety #edrecovery albo #ed są często używane pod zdjęciami wysportowanych sylwetek. Sama używam ich rzadko i nie klikam na nie ponieważ pokazują zdjęcia posiłków co dla mnie przeczy mojej filozofii odrzucenia obsesyjnych myśli o jedzeniu i potraktowaniu go obojętnie.